Walentynki – czas romantycznych kolacji z czerwonym winem i … nerwowego poszukiwania prezentu dla Tej Jedynej. Dzień, po zakończeniu którego, większość facetów odetchnie z ulgą, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem: prezent się spodoba, kolacja będzie udana, a głębokie spojrzenia w oczy – zostanie odwzajemnione.  A może by tak zabłysnąć i samemu wykonać podarunek? Małe, srebrne, walentynkowe ekstra coś?

 

Z Walentynkami jest trochę tak jak z każdą inną uroczystością, której niby specjalnie nie chcemy obchodzić ale jeśli
o niej zapomnimy, możemy bliskiej osobie sprawić przykrość. I na nic tłumaczenia, że to amerykańskie święto. Że prawdziwi zakochani nie potrzebują tego typu komercyjnych okazji aby móc okazać sobie uczucia. Że Walentynkami dla siebie jesteśmy codziennie.  Łzy, tajna broń kobieca nr 2, skutecznie zepsują nam nastrój. I słusznie! Tak więc, chcąc nie chcąc – Walentynki, warto jest miło spędzić.

 

Prezent na Walentynki

 

O ile przygotowanie romantycznej kolacji ze świecami i winem można scedować na specjalistów, o tyle prezent (lub jeden z prezentów) – warto wykonać samemu. Święto stanie się dzięki temu wyjątkowe, zaś stworzony własnoręcznie podarunek będzie cudowną, osobistą pamiątką. Świadectwem głębokiego uczucia, które będzie pokazywane  koleżankom z pracy, przyjaciółkom, rodzicom.  Bo dla Tej Jedynej bardzo liczy się to, że mieliśmy plan, poświęciliśmy czas, zaangażowaliśmy się. A jeśli to co opuściło nasze dłonie będzie małe, błyszczące i naprawdę ekstra – tym lepiej!

 

Co jest nam potrzebne?

  • Dwie stare, srebrne łyżeczki
  • Gumowe nakładki
  • Papier ścierny
  • Dremel 3000
  • Stół
  • Kombinerki

 

Łyżeczki można kupić na targu staroci lub poszukać ich u babci. Dremel 3000 powinien spoczywać w szafie, podobnie jak papier ścierny i kombinerki. Gumowe nakładki możemy wykonać sami, można je też zastąpić watą. Zaczynamy od przygotowania stanowiska pracy. Sprzątamy stół, podłączamy Dremela do prądu, na kombinerki nakładamy gumowe nakładki. Łyżeczki przecinamy Dremelem. Końcówki łyżeczek szlifujemy – jeśli mamy odpowiednią nakładkę, ponownie możemy użyć Dremela, jeśli nie – wystarczy nam papier ścierny o drobnym ziarnie. Następnie zaginamy łyżeczkę na kombinerkach tak, by osiągnęła owalny kształt. Dopasowujemy, doszlifowujemy, ozdabiamy.

 

Voila!

 

Efekt murowany. Poniżej film, z udziałem nieocenionego Made By J czyli Juliusza Jakubowskiego.

 

 

Juliusz Jakubowski znany jako Made By J studiuje fizykę na Uniwersytecie Warszawskim, jako animator współpracuje z Centrum Nauki Kopernik. Gra w zespole rockowym na perkusji i ma jeszcze kilka innych zainteresowań. Kiedy może, tworzy w piwnicy – na ogół oryginalne zegarki. Jako mejker dorobił się własnej marki „Made by J”. Ponieważ pomysłowości i możliwosci mu nie brakuje, od lutego jest vlogerem współpracującym z Dremel Polska.